Jak powstało moje logo, czyli o co chodzi z chińskimi nazwiskami?



Pamiętam, jak pewnego dnia nasz Mistrz powiedział mi i mojej koleżance, z którą uczyłam się ceramiki, że jesteśmy gotowe do przyjęcia chińskiego nazwiska. Zabrzmiało to egzotycznie, ale nie mogłam się doczekać aż poznam mój nowy artystyczny pseudonim.


Nie wybierałam go sama, można wręcz powiedzieć, że to on sam wybrał mnie. Musiałam wylosować kartonik z nazwiskiem, i miałam przy tym trochę obaw.


Moje chińskie nazwisko brzmi…


W końcu – zrobiłam to. Moje nowe chińskie nazwisko brzmiało 王光文 (ŁanGuangŁen)

To teraz… co to właściwie oznacza?


王 Wang (Łan) – poziome kreski tego znaku oznaczają kolejno: górna – niebo, środkowa – ludzie i cały świat, dolna – ziemia. Pionowa kreska łącząca te trzy sfery to osoba (władca, król, Bóg), która obejmuje wszystko w całość i panuje nad tym.


光 Guang – to nic innego, jak blask.

文 Wen (łen) – oznacza całą kulturę, obejmuje wszystkie dyscypliny mądrości: pismo, język, literaturę i cywilizację.


A jakie jest nazwisko mojego Mistrza?

Spodobało mi się to, chciałam trochę zgłębić ten temat i zapytałam mojego Mistrza, jakie jest jego chińskie nazwisko. Jak się okazało, wiąże się z tym bezpośrednio jego podróż do Pekinu. Kiedy zaczął studia w Central Academy of Arts and Design miał otrzymać owe nazwisko. Zwykle tak dobierano znaki, żeby ich brzmienie było podobne do oryginalnego nazwiska. Pan Stanisław Tworzydło poprosił jednak o taką nazwę, która zawiera jak największą ilośc kresek – był prawdziwie zafascynowany chińskimi znakami. Tak o to dostał nazwisko Fu Duo – po chińsku 傅 鐸. Jesteście ciekawi, co to oznacza?


傅 Fu ma wiele znaczeń, w zależności od akcentu z jakim się je wymawia. Może oznaczać szczęście, ale może też przywoływać postać ojca. Ciekawe jest, że jeśli do Fu dodamy Szy, to otrzymujemy słowo oznaczające mistrza, jako eksperta w danej specjalności. Pan Stanisław śmieje się, że jeśli on w swoim nazwisku ma tylko cząstkę Fu, to chyba jest półmistrzem. :)


Z drugim znakiem 鐸 Duó, Pan Stanisław jak i jego koledzy z uczelni mieli duży kłopot. Nikt nie był w stanie powiedzieć, co to właściwie oznacza. Po jakimś czasie jeden z nich odnalazł informację, że jest to nazwa wielkiego dzwonu w starożytnych Chinach. Służył on do powiadamiania o niezwykłych i ważnych wydarzeniach. Drugie znaczenie, które ma podobne konotacje, zostało odkryte jakiś czas później. Pan Stanisław wybrał się na katolicką mszę do katedry w Pekinie, gdzie pewien Chińczyk podarował mu książeczkę do modlitwy. Kiedy Pan Tworzydło ją otworzył, natrafił na stronę ze znakiem 鐸 Duó, który miał zastąpić postać kapłana. Czyli… poza dzwonem, Duó oznacza także osobę, która obwieszcza mądrość i naucza innych.


Jak tak myślę o tym chińskim nazwisku mojego Mistrza, to idealnie to do niego pasuje. :) Ciekawe też jest to, że podczas wyboru, Pan Stanisław nie kierował się znaczeniem (bo go nie znał:)). Tak myślę, że warto w życiu zaufać swojej intuicji. Mimo, że początkowo możemy czegoś nie wiedzieć, nie być pewni, coś może wzbudzać w nas lęk, to… warto wierzyć w moc swoich wyborów. Z czasem świat pokaże nam odpowiedzi na pytania, które kłębią się w naszych głowach.


Moje logo to coś więcej niż myślisz


Jakiś czas po wybraniu swojego chińskiego pseudonimu, kiedy miałam już sporo prac ceramicznych na swoim koncie, przyszedł dzień zrobienia własnej pieczęci. Kiedy zabrałam się za robienie projektu od razu miałam w głowie jak to powinno wyglądać. Znak 王 był oczywistym wyborem, ponieważ dla mnie oznacza umiejętność łączenia tego co boskie – ja interpretuję to jako marzenia i ideały – oraz ludzkie, czyli codzienne powinności, które wymuszają, żeby mimo wszystko twardo stąpać po zmieni. Ci, którzy mnie dobrze znają, wiedzą, że jestem bardzo przywiązana do swojego oryginalnego nazwiska, więc postanowiłam połączyć jego cztery pierwsze litery z owym chińskim znakiem i tak właśnie powstało logo mojej działalności – znak MATU oparty na znaku 王.

Logo traktuję jako coś więcej niż tylko identyfikację moich prac. Ono przypomina mi moją główną ideę, którą się kieruję w życiu – balans. Balans pomiędzy światem marzeń i bieganiem z głową w chmurach z tym, co rutynowe i konieczne w ogarnianiu codziennego życia.


Kiedy narysowałam projekt logotypu, przystąpiłam do grawerowania w alabastrze mojej pieczęci. praca musiała być poprzedzona wykonaniem odbitki, za pomocą której przeniosłam wzór na kamień. W końcu mogłam zacząć robić docelowy grawer, używając do tego specjalnych narzędzi.


Całość trwała około 3 godzin. Dzisiaj pieczęci używam głównie na wyrobach z gliny, ale też na papierze – do tego przydaje się czerwona pasta chińska.




Jeśli spodobał Ci się ten artykuł subskrybuj mój newsletter, a będziesz dostawał kolejne na swoją skrzynkę mailową w chwili opublikowania go na blogu.


Będę szczęśliwa i wdzięczna Tobie za opublikowanie tego artykułu w social media.


63 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Rajski ptak